Skopiuj CSS
Po prostu trzeba gdzieś pozbyć się złych emocji, dlaczego nie tutaj?
RSS
środa, 28 stycznia 2009
Bez komentarza
Zraniłeś mnie ten pierwszy raz nie mogłam już złapać tchu Rzuciłeś we mnie słowa kamieniem a kamień ten wbił się głęboko Jestem kamieniem na podobieństwo twoich słów stworzona Jestem kamieniem Ja cała jestem z twoich słów ulepiona Gdy ranisz mnie kolejny raz nie czuję nic już nic I rzucasz we mnie słowa kamieniem słyszę tylko jak kamień uderza o kamień Jestem kamieniem na podobieństwo twoich słów stworzona Jestem kamieniem Ja cała jestem z twoich słów ulepiona Ja jestem kamieniem dla ciebie "JESTEM KAMIENIEM" muz. Kayah, sł. Kayah
czwartek, 14 sierpnia 2008
Marionetka...

...się zbuntowała!!!

Nie mam ochoty na kontrolowany przez innych lot ku zatraceniu samej siebie. Słyszycie!?

Jestem tylko narzędziem, użytecznym lecz przemijającym - jak każdy przedmiot zresztą. Postanowiłam się zepsuć wam na złość drodzy "użytkownicy". Jeśli będę robiła to, czego ode mnie oczekujecie, wiedzcie, że stanie się tak tylko z tego powodu, że ja wam na to pozwoliłam i teraz to ja mam ukryty cel. Role się odwracają. Ostrożnie, przedmiot źle użyty może się obrócić przeciw użytkownikowi! 

Przemyślcie sobie dokładnie zanim postanowicie potraktować mnie znów protekcjonalnie i instrumentalnie.

Nie polecam się na przyszłość,

Umbra.

piątek, 13 czerwca 2008
Przegrana

Zalewają mnie fale niekontrolowanych emocji, litry łez, które mają wiele powodów, smutki, których przyczyn nie da się zlikwidować.

Otaczają mnie ludzie, których nie mogę lub nie chcę pokochać, tych których kocham nie ma przy mnie, albo po prostu nie są tego warci. Stałam się przedmiotem bez duszy, który można wykorzystać do swoich celów a później wyrzucić. Powoli znikam......

Skomplikowana egzystencja, popaprane związki, przeraźliwa pustka, którą wypełniam byle czym lub, o zgrozo, nie tym co trzeba. Moja droga ucieczki biegnie w ślepy zaułek. 

Kolejny dzień każe mi walczyć z tym wszystkim, a siły zbyt mało, nie ma gdzie zaczerpnąć oddechu.

Cicho, już cicho, zduś w sobie to łkanie i tak nikt nie słyszy........nie może.

Mroczno mi,

Umbra:(                                  

poniedziałek, 28 kwietnia 2008
Mój introwertyzm
Nie wiesz kim jestem, nie pozwalam ci sie zbliżyć do siebie - za bardzo się boję opuszczenia, więc tak na wszelki wypadek zachowam dystans. To on nie pozwoli doświadczyć ci tych wszystkich rzeczy, które mogłabym dla ciebie zrobić. Nie pozwolę ci poznać tego co czuję, w ten sposób ochronię siebie, bo nie chcę już ciepienia. Nie dam ci zaistnieć w moim życiu tylko na twoich zasadach. Pragnę byś dostrzegał również moje potrzeby. Zainwestował we mnie swój czas, po prostu  przy mnie był...
piątek, 25 kwietnia 2008
Dziś są moje urodziny...
...

i co? I nic, nadal jestem samotna wsród tłumu...niestety:(

Nauczyłam się jednak czegoś:"... jeżeli chcesz by życie przestało kopać cię w tyłek to przestań nadstawiać dupy i żądaj czegoś więcej." Grey`s Anatomy

Piekny cytat, prawda? Chyba zacznę go sobie powtarzać codziennie z samego rana, od razu jest mi lepiej:)

Pozdrawiam melancholijnie,

Umbra.

poniedziałek, 14 kwietnia 2008
Cisza jak ta.......

.......kiedy każde słowo, nawet pomyślane jest jak uderzenie dzwonu.

Cisza - pustka, w której stłumione emocje dochodzą do głosu i nie można już przed nimi uciec. Otępiająca do bólu skroni, hipnotyzująca niczym sunące powoli w powietrzu wahadło.

Strach - wewnętrzny robak toczący każdy fragment napiętych mięśni, żył, trzewi... Manipulator naszych myśli, działań i ucieczek. Bezustanny towarzysz, który przychodzi niechciany, niczym intruz, nie można się go w żaden sposób pozbyć.

Miłość - najczystsza postać emocji, ogłupiajaca, wykrzywiająca rzeczywistość. Nie sposób bez niej żyć, z nią jest jeszcze gorzej. Siada obok ciebie na kanapie, lecz ty nie możesz się ruszyć w obawie, że czar pryśnie a ona odejdzie - bez słowa wyjaśnienia.

Śmierć - największa hipokrytka. Obiecuje spokój i ukojenie, zostawia po sobie smutek i pustkę. Wabi do siebie niczym pajęczyca do sieci, obiecując rozwiązanie wszystkich problemów, sama zaś jest największym.

Człowiek, słaba istota, która musi poradzić sobie z tym wszystkim.....

                         

środa, 23 stycznia 2008
W mojej samotności...

jest tak przeraźliwie zimno i smutno.

...Tylko ja po środku lodowej pustyni, gdzie prócz mnie istnieje tylko bezkresne czekanie na czyjąś obecność, odrobinę miłości i ciepła. Siedzę w niej niczym skulone w przestrachu dziecko, obejmuję się rękami i wiem, że to nie wystarczy by ogrzać moją przemarzniętą duszę. Każdego dnia potrzebna mi jest choć jedna iskra z płomienia nadziei, by trwać.... Czekam na nią.

Pozdrawiam ciepło, choć nie bez odrobiny nostalgii.

Wasza neurotyczna jak zawsze Umbra.

czwartek, 04 stycznia 2007
Umieranie duszy

Wczoraj jeszcze raz obejrzałam film American Beauty. Film inteligentny przenikliwy a zarazem prawdziwy. Obraz jaki nam sprzedaje reżyser tak naprawdę jest analizą nas samych. Ładne opakowanie, jakim powlekliśmy nasze życie ma się nijak do tego co dzieję się w nas, w naszym środowisku i w naszych rodzinach. Udawanie, które jest jedyną metodą obrony przed innymi, jest w rodzinie bohatera na porządku dziennym. W samych bohaterach rozgrywa się wewnętrzna walka z sobą samym, z bodźcami zewnętrznymi ale przede wszystkim ze słabościami jakich jesteśmy pełni.

To co mi przyszo do głowy w trakcie oglądania, przeraziło mnie samą. Na własne życzenie i tylko przez grzech zaniechania umiera nasza dusza. Jesteśmy w letargu, który nazywamy naszym życiem. Jeśli komukolwiek udaje się z niego wyrwać zaczyna postrzegać swiat inaczej,może bardziej prawdziwiej, tylko czy to prowadzi do dobrego? Nie wiem, czasami największym przekleństwem człowieka bywa samoświadomość. 

Nie godzę się na smierć mojej duszy, czy odrzucicie mnie jako jednostkę patologiczną? Chyba powoli już tak się dzieje, niestety.

Bywajcie...

wtorek, 03 października 2006
Autodestrukcja

Nic nie czuć, zamknąć swoje uczucia w dźwiękoszczelnej kapsule i umieścić ją na dnie serca, głęboko, tak żeby nie mogły odbić się od jego ścian nawet echem. Zabić w sobie człowieka, niech już nic nie stoi na przeszkodzie, by żyć pełnią życia, nie oglądając się na innych. Zapomnieć o dawnym sobie, rzucić w niepamięć wszystko co kiedyś, otrząsnąć się z letargu paraliżującego egoizm. Dryfować samotnie w kompletnej beznadzieji, bo po co komu nadzieja:/ Być niczym żywy trup, który ma tylko jeden cel: zaspakajanie własnych pragnień! Wreszcie, niszczyć po drodze innych, którzy potrafią kochać, wykorzystać ich do swoich celów, ośmieszyć ich przed innymi, by samemu się wzmocnić. Niech ich cierpienie będzie tylko grą planszową, w której pionki przesuwają się zgodnie z życzeniem poruszającej nimi dłoni. Śmiać się do rozpuku z porażki "przyjaciela", zagłuszając własną. Zrobić wariata w oczach innych z osoby, która nam się naraziła, tak by ją zdyskredytować lub parszywie nakłamać o niej, choć wiadomo, że nie można niczego udowodnić. Słowo przeciw słowu, puste serce przeciw miłości, uczciwości i delikatności, martwe oczy przeciw żarowi innych oczu.....

Czy kiedyś się zmienimy?

poniedziałek, 10 kwietnia 2006
Wyznanie głośniejsze od wstydu

Witajcie,

 

Postanowiłam znów wrócić do pisania mojego bloga.

Nie wiem na ile wytrwam w moim postanowieniu jednak zmory, dręczące mnie, nadal wychodzą z ukrycia. Myślę, że one tak naprawdę nigdy nie znikają, tylko czają się gdzieś tam w zakamarkach mojej duszy, czekając na chwilę słabości, żeby w konsekwencji tego mnie dopaść. Czasami udaje mi się je zakrzyczeć, albo odepchnąć na bok, tak, że stają się niedostrzegalne, niestety to jest chwilowa wolność, a raczej jej pozory. Przecież tak bardzo lubimy się oszukiwać, a najbardziej sami siebie.

Kiedyś napisałam, że mój pamiętnik, to rodzaj oczyszczalni duszy. I tak w rzeczywistości jest, ten luksus wyrzucenia z siebie niechcianych emocji działa na mnie jak balsam, naprawdę robi mi się lżej na sercu.

Taka autoterapia dla domorosłych psychoterapeutów. Zobaczymy, dokąd mnie to wszystko zaprowadzi, mam nadzieję, że nie w ślepy zaułek?

Nie wiem, czy ktoś jeszcze czyta te moje wypociny? Być może jest mi to wcale nie potrzebne, czas to pokaże?

Możliwe jednak, że przydadzą się komuś, kto przeżywa podobne emocje, choć mam nadzieję, że takich szajbusówJ jak ja, nie jest zbyt wielu, no, bo jakby ten świat wyglądał? Romantyczni melancholicy rządzący światem, to by dopiero było szaleństwo...

Teraz rządzą nami zupełnie inne prawa, prawa rynku, które z emocjami maja tyle wspólnego, co nic. Czasami tylko ktoś skacze z wieżowca, bo właśnie zrobił chybiony zakup akcji albo nie sprawdził się na swoim stanowisku i to jest dla niego koniec świata. To smutne, jak bardzo można wyzbyć się wszelkich uczuć i ludzkich odruchów, stać się maszyną, której zależy tylko na jednym- na tym, by wygrać wyścig z innymi maszynami. Mnie nie obchodzi ile są warte akcje jednej z liczących się spółek giełdowych, ja chcę wiedzieć czy jestem jeszcze wartościowym człowiekiem, którego stać na przeżywanie emocji.

Człowiek, który we mnie siedzi, buntuje się z całej siły, z powodu wyniszczającego odczłowieczania, a jednocześnie godzi się na nie, by przetrwać.

Świat z plastiku, czy o tym marzyliśmy, czy o tym pisali poeci? O przepraszam, poezja (chyba, że traktująca o dziwactwach) raczej nie jest teraz w modzie, małe niedopatrzenie z mojej strony. Mało, kto by zrozumiał, o co chodziło tym zagubionym, niezaradnym życiowo grafomanom, którzy nad piękno cyberprzestrzeni, stawiają urodę gwieździstego nieba, czy kwitnącej róży, albo też(nie daj Boże, o ile jesteś?) miłości do kobiety, czy mężczyzny, zresztą miłość to bajka dla małych dzieci, mit jakiś.

Cóż, pora abym zrozumiała, że należę do zdecydowanej mniejszości odszczepieńców, których zawsze będzie zachwycał wschód słońca na plaży, albo wprawiał w osłupienie i podziw widok ze szczytu jakiejś góry.

Czas zacząć życie w zgodzie z samą sobą i to właśnie zamierzam od dzisiaj robić, bywajcieJ

Umbra.

 

PS. Piszcie do mnie, jeśli chcecie: Umbra3@gazeta.pl 

 
1 , 2 , 3