|
|
Po prostu trzeba gdzieś pozbyć się złych emocji, dlaczego nie tutaj?
Blog > Komentarze do wpisu
Wyznanie głośniejsze od wstydu
Witajcie,
Postanowiłam znów wrócić do pisania mojego bloga. Nie wiem na ile wytrwam w moim postanowieniu jednak zmory, dręczące mnie, nadal wychodzą z ukrycia. Myślę, że one tak naprawdę nigdy nie znikają, tylko czają się gdzieś tam w zakamarkach mojej duszy, czekając na chwilę słabości, żeby w konsekwencji tego mnie dopaść. Czasami udaje mi się je zakrzyczeć, albo odepchnąć na bok, tak, że stają się niedostrzegalne, niestety to jest chwilowa wolność, a raczej jej pozory. Przecież tak bardzo lubimy się oszukiwać, a najbardziej sami siebie. Kiedyś napisałam, że mój pamiętnik, to rodzaj oczyszczalni duszy. I tak w rzeczywistości jest, ten luksus wyrzucenia z siebie niechcianych emocji działa na mnie jak balsam, naprawdę robi mi się lżej na sercu. Taka autoterapia dla domorosłych psychoterapeutów. Zobaczymy, dokąd mnie to wszystko zaprowadzi, mam nadzieję, że nie w ślepy zaułek? Nie wiem, czy ktoś jeszcze czyta te moje wypociny? Być może jest mi to wcale nie potrzebne, czas to pokaże? Możliwe jednak, że przydadzą się komuś, kto przeżywa podobne emocje, choć mam nadzieję, że takich szajbusówJ jak ja, nie jest zbyt wielu, no, bo jakby ten świat wyglądał? Romantyczni melancholicy rządzący światem, to by dopiero było szaleństwo... Teraz rządzą nami zupełnie inne prawa, prawa rynku, które z emocjami maja tyle wspólnego, co nic. Czasami tylko ktoś skacze z wieżowca, bo właśnie zrobił chybiony zakup akcji albo nie sprawdził się na swoim stanowisku i to jest dla niego koniec świata. To smutne, jak bardzo można wyzbyć się wszelkich uczuć i ludzkich odruchów, stać się maszyną, której zależy tylko na jednym- na tym, by wygrać wyścig z innymi maszynami. Mnie nie obchodzi ile są warte akcje jednej z liczących się spółek giełdowych, ja chcę wiedzieć czy jestem jeszcze wartościowym człowiekiem, którego stać na przeżywanie emocji. Człowiek, który we mnie siedzi, buntuje się z całej siły, z powodu wyniszczającego odczłowieczania, a jednocześnie godzi się na nie, by przetrwać. Świat z plastiku, czy o tym marzyliśmy, czy o tym pisali poeci? O przepraszam, poezja (chyba, że traktująca o dziwactwach) raczej nie jest teraz w modzie, małe niedopatrzenie z mojej strony. Mało, kto by zrozumiał, o co chodziło tym zagubionym, niezaradnym życiowo grafomanom, którzy nad piękno cyberprzestrzeni, stawiają urodę gwieździstego nieba, czy kwitnącej róży, albo też(nie daj Boże, o ile jesteś?) miłości do kobiety, czy mężczyzny, zresztą miłość to bajka dla małych dzieci, mit jakiś. Cóż, pora abym zrozumiała, że należę do zdecydowanej mniejszości odszczepieńców, których zawsze będzie zachwycał wschód słońca na plaży, albo wprawiał w osłupienie i podziw widok ze szczytu jakiejś góry. Czas zacząć życie w zgodzie z samą sobą i to właśnie zamierzam od dzisiaj robić, bywajcieJ Umbra. PS. Piszcie do mnie, jeśli chcecie: Umbra3@gazeta.pl poniedziałek, 10 kwietnia 2006, umbra3
|